Dzis obudzila mnie mgla i szaruga za oknem.. ale za to bylo cieplej. Duzo latwiej wychodzi sie z psiakami na spacer, kiedy nie trzaska siarczysty mroz.. chocby dlatego, ze czlowiek ma na sobie duzo mniej warstw i stawianie kroku za krokiem nie wydaje sie nadludzkim wysilkiem.. ;)

Do pracy znow dotarlam spozniona (powtarzam wszystkim na glos, ze moj organizm wciaz nie przestawil sie na czas zimowy ;)), ale za to udalo mi sie pokoj dzielic z kolezanka z zespolu, z ktora nie da sie nudzic.. :) Udalo mi sie tez pozamykac pewne sprawy, ktore ciagnely sie za mna juz praktycznie tygodniami, wiec z biura wychodzilam usmiechnieta od ucha do ucha. :)

I dwie rozmowy, ktore byly mi potrzebne – pierwszy telefon z gabinetu chirurga plastyka – udalo nam sie uzgodnic termin wizyty na przyszly wtorek.. musze sobie przygotowac liste pytan, bo bedzie to ostatnie spotkanie z nim przed operacja. Bedziemy ustalac przede wszystkim to, czy uda mu sie wszczepic maciez tkankowa wraz z ekspanderem, czy tez byc moze moje ubezpieczenie tego rodzaju fanaberii nie pokrywa.. mam nadzieje, ze pokrywa, bo to ulatwi regenracje tkanki pod ekspanderem. Poza tym pogadamy o tym, jaki implant, jakiej wielkosci, no i.. jak to zrobic tak, zeby wszystko wygladalo jak najbardziej normalnie.. tego najbardziej sie obawiam, i o tym przede wszystkim bedziemy rozmawiac..

Drugi telefon – ze szpitala, w sprawie wizyty przed-operacyjnej, zebysmy mogli obgadac szczegoly dotyczace operacji, dbania o dren(y), dbania o rane i inne mniej lub bardziej powazne sprawy na ‚po’.. do nich bede musiala oddzwonic jutro, bo musze z mezem ustalic, czy bedzie mogl sie wybrac ze mna, w koncu po operacji bedziemy tylko we dwojke, i pewnie latwiej jest, kiedy to dwoje ludzi pamieta co i jak i kiedy robic..
poza tym okazalo sie, ze moge tez dolaczyc do grupy wsparcia, ktora powstala przy szpitalu.. chcialabym sie dowiedziec, czy sa tam kobitki w wieku podobnym do mojego.. wtedy pewnie dobrze byloby pojsc, juz dzieki amazonkom wiem, ze ‚w kupie sila’. :)

No i wreszcie – wieczor – maz gotuje obiad, ja popelniam pierwszy wpis na blogu (:)), a jutro dostane przesylke z nowym telefonem.. moj przestal sie ladowac, a okazalo sie, ze jest jeszcze na gwarancji, wiec nie bylo potrzeby placenia za nowy, yay! :)

To tyle z dobrych rzeczy.. spokojnej nocy zycze Wam wszystkim.. :)